Szukaj
content
Najnowsze artykuły
Licznik odwiedzin
1289084
Polish prisoners of War
KONKURS - PRL bez złudzeń
Nasze witryny
sponsorzy



Panel
Rozprawa apelacyjna ds Piotra Majchrzaka 17.09.2009
ROZPRAWA APELACYJNA ds. PIOTRA MAJCHRZAKA
Sąd uchylił wyrok ws. zadośćuczynienia za śmierć w stanie wojennym
PAP
2009-09-17Sąd Apelacyjny w Poznaniu nakazał w czwartek ponowne zbadanie sprawy zamordowanego w 1982 roku Piotra Majchrzaka, którego rodzice domagali się po 500 tys. zł zadośćuczynienia za jego śmierć w czasie stanu wojennego.
Sąd pierwszej instancji oddalił w maju wniosek rodziców zamordowanego, uznając, że nie ma wystarczających dowodów na to, że Piotr Majchrzak został zabity przez milicję lub ZOMO, a także dowodów na jego działalność opozycyjną. Rodzina zaskarżyła tę decyzję.
Jak poinformowała w czwartek PAP pełnomocnik rodziny Majchrzaków mecenas Aleksandra Graf, sąd apelacyjny uznał, że uzasadnienie decyzji poznańskiego sądu okręgowego w tej sprawie nie odpowiadało wymogom formalnym.
"Sąd niższej instancji nie wskazał, jakie ustalenia poczynił na podstawie jakich dowodów. Ponadto sąd okręgowy uznał, że postępowanie przygotowawcze w latach PRL było prowadzone w normalny sposób, czyli nie uwzględnił kontekstu historycznego sprawy i nie wziął pod uwagę szeregu nieprawidłowości, uchybień i matactw, do których wówczas doszło" - powiedziała PAP mec. Graf.
Jak dodała, według sądu apelacyjnego nie było przeprowadzonego pełnego postępowania dowodowego.
Proces przed sądem okręgowym toczył się na podstawie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego.
Piotr Majchrzak, uczeń Technikum Ogrodniczego, 11 maja 1982 r. ok. godz. 21 na ul. Fredry przy kościele Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu został - według rodziny - wylegitymowany, zaatakowany i pobity przez oddział ZOMO. Zmarł 18 maja w szpitalu, nie odzyskawszy przytomności.
Podczas postępowań prokuratorskich w latach 80. i 90. nie udało się ustalić sprawców pobicia i postępowania były umarzane. Milicja twierdziła, że chłopaka zabił parasolem pijany mężczyzna.
Według rodziców chłopak został pobity dlatego, że nosił w klapie opornik - symbol walki o niepodległą Polskę, był też aktywnym uczestnikiem ruchu niepodległościowego. Uczestniczył w pokojowych manifestacjach, rozdawał ulotki i kolportował prasę podziemną.
Na podstawie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego osoby takie mogą starać się o odszkodowania i zadośćuczynienia w wysokości do 25 tys. zł. W przypadku osób, które zostały zamordowane, nie ma żadnych ograniczeń kwotowych co do zadośćuczynienia.Sprawa morderstwa z 1982 r. wróci do sądu
Radio Merkury
17.09.2009Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu niższej instancji niekorzystny dla rodziców Piotra Majchrzaka, ofiary stanu wojennego. Sprawa wróci na wokandę. Sędziowie, prokurator i rodzice zabitego nie mają wątpliwości, że decyzja Sądu Okręgowego była krzywdząca.
"Nie może być tak, że sąd opiera się na sfałszowanych dowodach z lat 80-tych" - mówiła sędzia Urszula Duczmal. Jej zdaniem sąd niższej instancji popełnił błędy, m.in. nie wziął pod uwagę realiów stanu wojennego oraz możliwości MO i SB w fałszowaniu i zatajaniu dowodów.
Teresa i Jerzy Majchrzakowie przypomnieli przed sądem o prześladowaniach i osamotnieniu po śmierci syna. Z wyroku Sądu Apelacyjnego rodzice Piotra są zadowoleni. "Jest szansa, że spojrzę w oczy zabójcom syna" - mówił ojciec zamordowanego. To nie był jednak proces karny. Rodzice domagali się milionowego odszkodowania za śmierć syna. W maju Sąd Okręgowy odrzucił żądanie, nie dostrzegając związku między śmiercią Piotra a jego działalnością opozycyjną.
Do sądu wraca sprawa śmierci Piotra Majchrzaka
Piotr Bojarski
2009-09-17
Ten wyrok ostać się nie może - uznała wczoraj sędzia Urszula Duczmal. Sąd apelacyjny uchylił kontrowersyjny wyrok w sprawie odszkodowania dla rodziców Piotra Majchrzaka, ofiary stanu wojennego z 1982 r. Czy sąd znowu przesłucha zomowców?
W maju tego roku Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalił wniosek Teresy i Jerzego Majchrzaków o 1 mln zł zadośćuczynienia za śmierć syna Piotra, który zmarł w 1982 r. po tym, jak został skatowany w okolicy restauracji WZ. Choć wiele wskazuje na to, że za pobicie odpowiadają funkcjonariusze ZOMO, których prawdopodobnie zdenerwował opornik, wpięty w klapę kurtki Piotra, postępowania prokuratorskie z lat 80. nie przyniosły wskazania winnych - podobnie jak podjęte na początku wolnej Polski postępowanie.
Odrzucając roszczenia rodziców, sąd na podstawie akt z lat 80. uznał, że nie ma przekonujących dowodów, że za sprawą stoją zomowcy. I pośrednio przyznał, że winnym śmierci chłopaka mógł być mężczyzna z parasolką w dłoni (wersję tę forsowała MO w latach 80.) Wyrok sądu oburzył nie tylko rodziców Piotra. - Wyrok sądu rażąco narusza przepisy proceduralne i przepisy prawa materialnego - tłumaczyła Aleksandra Graf, pełnomocnik Majchrzaków. Wczoraj sąd apelacyjny przyznał jej rację.
- Niezależnie od tego, że sąd nie sprostał wadze sprawy i wszystkim wymaganiom, to musi budzić zastrzeżenia jego ocena historyczna dowodów - mówiła sędzia Urszula Duczmal. - Wyrok ten abstrahuje od historii, abstrahuje od realiów działalności opozycyjnej, prowadzonej w Poznaniu w czasie, kiedy zginął Piotr Majchrzak, a więc w początkach stanu wojennego. Nie może być tak, że obecnie sąd opiera się na sfałszowanych dowodach, zebranych w czasie postępowania prowadzonego w latach 80.
Sąd apelacyjny nie zgodził się też z oceną sądu okręgowego, że umorzenie postępowań z lat 80. wynikało z ,,niedoświadczenia funkcjonariuszy MO". - W takich sprawach to nie byli niedoświadczeni milicjanci, tylko aparat terroru, Służby Bezpieczeństwa, specjalnie wyszkolony po to, żeby zatajać dowody, co jest tak widoczne w tej sprawie, czy kreować nowe dowody - jak np. osobę, która miała rzekomo zaatakować Piotra Majchrzaka parasolką - stwierdziła sędzia Duczmal.
Zdaniem sądu apelacyjnego, wykazanie związku śmierci Piotra Majchrzaka z działalnością niepodległościową będzie trudne, ale sąd musi się ponownie pochylić nad tym tematem, zebrać dowody i starannie je przeanalizować. Sąd apelacyjny wykazał liczne braki i błędy w ustaleniach sądu okręgowego - m.in. nieprzesłuchanie dwojga nowych świadków, mieszkańców kamienicy przy Fredry, którzy w reportażu Radia Merkury ,,Nikt nie widział" opisują okoliczności pobicia Majchrzaka (wskazują, że odpowiadają za to funkcjonariusze ZOMO).
Sąd apelacyjny poleci sądowi okręgowemu przeprowadzenie własnych dowodów - a to oznacza, że ruszy nowy proces i zostaną na nowo przesłuchani wszyscy żyjący świadkowie. Przed sądem mogą też stanąć czterej byli zomowcy, którzy uczestniczyli w zdarzeniu z 1982 r.
- Jestem podbudowany i cieszę się, że sąd ponownie rozpatrzy tę sprawę - skomentował ojciec Piotra.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań