Dowcipy, rymowanki, przyśpiewki
Humor stanu wojennego

Stan wojenny - to był taki szok i trzęsienie ziemi, że nawet emblemat orła w studiu telewizyjnym próbował się odwrócić do góry nogami.

Nie mógł znieść tego, że stanowił tło dla generała wydającego właśnie wojnę swemu narodowi, ani tego, że autor stanu wojennego ogłaszał go w rytm słów  „Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy”. I tak w półobrocie został na taśmie filmowej na wieczną rzeczy pamiątkę.

Była to chwila, gdy do historii wdarła się groteska. Człowiek, który kazał wywlec nocą z domów i zamknąć w więzieniach tysiące działaczy „Solidarności”, ogłosił siebie patriotą, a towarzyszącą mu juntę nazwał Wojskową Radą Ocalenia Narodowego, w skrócie WRON. Wrona to gapa, gapa była na hitlerowskich czapkach  – więc natychmiast na murach pojawiły się napisy „Wrona skona”, zaczęto uaktualniać piosenki z czasów drugiej wojny, że zaś od lat byliśmy specjalistami od wszelkich skrótów, WRON został natychmiast rozszyfrowany jako: Wojtek Rosjanom Oddał Naród, ale z zastrzeżeniem, że niebawem aktualne będzie odczytanie odwrotne – Naród Rosjanom Odda Wojtka.

Chcemy tu zaprezentować zbiór humoru Polaków z okresu stanu wojennego. Stanowi to przykład niezwykłej pomysłowości i również broni, której obawiali się komuniści. Dowcip, szyderstwo, śmiech był też formą ośmieszania ówczesnego systemu.  Nie należy zapominać, tego że za namalowanie na murach napisu lub drukowanie prześmiewnych tekstów, groziły wówczas kary pozbawienia wolności  (Co to jest: krótkie, wesołe i do siedzenia? - Kawał polityczny)

Dziękujemy p. Wiesławie Kwiatkowskiej za nadesłanie nowego opracowania humoru stanu wojennego.

 

— Kiedy milicjant stawia na odbiorniku telewizyjnym słoik z musztardą?
— Gdy chce mieć ostry obraz.


— Dlaczego milicjant wkłada gazetę do lodówki?
—  Bo chce, by wiadomości dłużej zachowały swą świeżość.


Zomowiec wrócił na kwaterę po służbie i widzi, że kolega pałuje kasetę magnetofonową.
— Co ty wyrabiasz wariacie?
— Toć widzisz, komendant polecił mi ją przesłuchać.


Godzina 22. Dwóch ZOMO-wców na patrolu.

— Widzisz tego faceta, bierzemy go.
— Tak za nic? Przecież godzina milicyjna dopiero za 30 minut?
— Nie szkodzi. Ja go znam, mieszka na przeciwległym krańcu miasta. T lak nie zdąży do swego domu na czas!


— Gdzie ZOMO-wicc powinien mieć nóż?
— Najlepiej w plecach.


Na przystanku autobusowym spotkało się dwóch znajomych ZOMO-wców.

— Na jaki autobus czekasz?
— Na jedynkę. A ty?
— Na dwójkę.
Po chwili nadjechała dwunastka i obaj wsiedli.


Przy konfesjonale:
— Ojcze duchowny, ZOMO-wca oszukałem.
— Synu, przecież ty masz mówić o grzechach, a nie o zasługach!


Aktualny apel:  „Wstąp do ZOMO, a wyjdziesz na ludzi!".


— Dlaczego wprowadzono w Polsce stan wojenny?
— Bo nie można było wprowadzić przedwojennego.


— Jakie obiekty w Warszawie były w okresie stanu wojennego najpilniej strzeżone
— ?
— Koksowniki ustawione na skrzyżowaniach ulic, bo zawsze były gęsto obstawione patrolami.


— Jak długo będzie trwał stan wojenny?
— ?
— Aż szeregowcy z DTV dosłużą się stopni generalskich!


ZOMO-wiec stoi na moście i wrzuca do wody płyty chodnikowe. Podchodzi do niego przechodzień i pyta
— Co pan robi?
ZOMO-wiec odpowiada:
— A to ciekawe, wrzucam kwadraty, a wychodza koła.


Ani IXI ani OMO nie wypierze tak jak ZOMO


Gdyby Urban nosił turban, to z tej świni byłby Chomeini

Autentyczne wydarzenia opisane przez p. Marion Dohnhoff w tygodniku „Die Zeit” w RFN:

- W klasie jednego liceum wszyscy uczniowie przyszli do szkoły z czarnymi opaskami na ramionach.
Oburzona nauczycielka pyta: co to ma znaczyć ?
A uczniowie na to: jak to, Pani Profesor nie wie?
Przecież wczoraj zmarł towarzysz Susłow.


- W klasie innego liceum nauczycielka prowadzi lekcje na temat kierowniczej roli Partii. Jeden z uczniów podnosi rękę i mówi:
Pani Profesor, przecież to takie nudne !
Profesorka odpowiada: jeśli ktoś uważa, ze to nudne, to może wstać i wyjść z klasy.
Wtedy wszyscy uczniowie wstali i wyszli.


8 przykazań członka PZPR

1) W niedziele i święta o czynie partyjnym pamiętaj.

2) W wolne soboty wal do roboty.

3) Nie pożądaj żony bliźniego, nie ugotuje ci nic lepszego, bo i tak nie ma z czego.

4) Nie masz celu wyższego nad dobro Związku Radzieckiego.

5) Nie kradnij mienia państwowego, bo ci ze wschodu są od tego.

6) Nie zabijaj świniaka swego, tylko go wyślij do Związku Radzieckiego.

7) Nie zabijaj drugiego partyjnego, bo wtedy oberwiesz na całego.

8) Nie zabijaj wroga klasowego, bo przecież ZOMO jest od tego.


Komendant milicji zwołał zebranie swoich podwładnych i oznajmia:
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym. I tak 99 % tych dowcipów jest niezrozumiałych.


Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi milicjant.
- Co pan robi na tej ławce?
- Kontempluję.
- Jak cię walnę w pysk, to zaraz będziesz prosto pluł!!


Idzie dwóch milicjantów. Nagle jeden znalazł lusterko, patrzy i mówi:

- O! Moje zdjęcie!
Drugi bierze i mówi:
- No coś ty, to moje zdjęcie!!
Pokłócili się i poszli na komendę. Tam trafili na komendanta, który postanowił autorytatywnie rozstrzygnąć spór. Spogląda i mówi:
- No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie? A w ogóle, to po cholerę wam moje zdjęcie, co??
I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał spodnie. Kilka godzin później córka go pyta:
- Tato, możesz mi dać kilka złotych?
Komendant: - A weź sobie ode mnie z kieszeni.
Córka poszła, znalazła w kieszeni lusterko, i woła do matki:
- Mamoooo! Widziałaś, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś laski!!
Matka przybiegła, patrzy i mówi do córki:
- Coś ty, to jakaś stara rura!


Milicjant do bibliotekarki:
- No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe poczytać!
Bibliotekarka:
- No to panu zaraz znajdę coś lżejszego...
Milicjant:
- Eee, niekoniecznie, wozem jestem.


Pyta milicjant milicjanta
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam...
- Kurwa! Jak byłem tam to mi powiedzieli, że tu!


Dwaj policjanci zastanawiają się, co kupić komendantowi na urodziny:
- Może książkę? - mówi jeden.
- Eee, coś ty, książkę to on już ma!


Wzywa komendant dwóch milicjantów i mówi:

- Dowiedziałem się, towarzysze, bardzo niepokojącej rzeczy, a mianowicie, że używacie wyrazów, których znaczenia nie rozumiecie.
Na to jeden z milicjantów:
- Do mnie to alibi?
A komendant:
- Nie ulega frekwencji.


Żona wysłała męża-milicjanta do sklepu po zapałki:

- Tylko kup dobre, żeby się dobrze paliły! - dodaje.

Po kwadransie milicjant wraca, kładzie pudełko na stole i mówi zadowolony:

- Bardzo dobre zapałki. Wypróbowałem w sklepie. Wszystkie się palą!


Rozmawiają żony milicjantów.

- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów.

Ja czasem myślę, że jest w tym odrobina prawdy...

Żeby pomóc mojemu staremu, kupiłam leksykon.

- Ja też bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł!


Na dworcu PKP milicjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek:

- Normalny? - pyta kasjerka.

- A co, wyglądam na idiotę??


Milicjant zatrzymuje samochód.

- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik!

- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą...

Skonfundowany milicjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mówi:

- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. świetnie mówił po polsku!


Spotkał milicjant znajomego, w trakcie rozmowy tamten mu opowiedział kawał:

- W którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?

- ??? - W dziewiątym, he he he.

Milicjantowi się spodobało, idzie na komendę i opowiada:

- Wiecie, w którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?

- ????

- We wrześniu!


Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj milicjanci:

- Dokumenty, proszę!

Ksiądz im daje dokumenty.

- Proszę otworzyć bagażnik!

Ksiądz otwiera.

- Co ksiądz wozi?

- Bojler do zakrystii.

- Hmm... niech ksiądz jedzie.

Po chwili, milicjant pyta się kolegę:

- Ty! Co to jest bojler do zakrystii?

A drugi:

- Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię!


Przychodzi milicjant do sklepu papierniczego.

- Poproszę długopis.

- Jaki?

- Nooo... Taki do wypisywania mandatów!


Milicjant w księgarni:

- Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia.

- Może Kafkę?

- Dziękuję, już piłem.


Dlaczego nie byliście w pracy?

- Melduję panie komendancie, że miałem zapalenie ucha środkowego...

- Nie bujajcie, posterunkowy, przecież ucho jest lewe i prawe!


Idzie ZOMO-wiec się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z krzaków cały osikany.

- Co się stało? - pyta kumpel.

- Wyjąłem nie tę pałę...


Egzamin w Wyższej Szkole Milicyjnej w Warszawie:

- Jakiego koloru jest biały maluch?

Milicjant (kandydat) nie wie.

- No, pomyślcie, jakiego koloru jest biały maluch.

Po kilku minutach milicjant uśmiecha się i mówi:

- Biały!!!!

- Bardzo dobrze, widać że macie głowę na karku!

A teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochód?

Milicjant myśli, myśli, myśli, po czym woła uradowany:

- Biały!!!


W nocy ZOMO-wiec wraca do domy i mówi żonie:

- Napadła mnie banda chuliganów, ale jednego tak kopnąłem, że mu kredki z tornistra wypadły!


Przychodzi milicja do Kowalskiego, dzwoni. Odbiera Kowalski i pyta:

- Kto tam?

- Milicja!

- Czego chcecie?

- Porozmawiać.

- W ilu jesteście?

- W dwóch.

- To porozmawiajcie między sobą!


Do sklepu wchodzi milicjant i mówi:

- Poproszę episkopat.

- Chyba epidiaskop?

- Proszę pani... to ja podejmuję diecezje!

- Chyba decyzję?

- No tak... Wie pani, nigdy nie byłem prymasem...


Posterunkowy Kowalski kupił sobie puzzle i chwali się koledze:

- Wiesz, kupiłem sobie puzzle.

- No i co?

- Wiesz, ułożyłem w trzy dni - tak, tak, w trzy dni!!!

- No i co z tego, niektóre układa się krócej!

- Ale nie o to chodzi, na pudełku pisało „od trzech do pięciu lat”, a mi tak szybko poszło!!


- Płaci pani mandat! - mówi dwóch milicjantów, zatrzymując samochód, jadący z nadmierną prędkością.

- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?

- Co to znaczy: „w naturze”?

- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...

Milicjant odwraca się do kolegi i pyta:

- Potrzebne ci są majtki?

- Nie!

- Mnie też nie...


Dwóch ZOMO-wców obserwuje psa liżącego sobie jaja.

- Chciałbym umieć to robić - wzdycha jeden.

- Czyś ty zwariował?! Pies cię pogryzie!!


Idzie milicjant drogą. Mówi do siebie: „Myślę, wiec jestem” i znikł bez śladu.


- Dlaczego milicjant nosi przy sobie szpilkę?

- Bo co dwie główki, to nie jedna.


Znacie dylemat zomowca w ubikacji?

- Lać, walić, czy puszczać gazy?


Wiele lat temu Jaruzelski udał się z wizytą do Reagana.

Rozmawiają sobie, a Jaruzelski pyta:

- Słuchaj Ronny, jak ty to robisz, że u ciebie wszystko chodzi jak w zegarku?

Reagan wyjaśnia, że sekret leży w dobrze zorganizowanej administracji i zdolnych ludziach.

Postanawia zaprezentować Jaruzelowi jakich to ma zdolnych ludzi. Łączy się ze swą sekretarką i mówi:

- Bush do mnie!

Po chwili zjawia się Bush. Reagan mówi:

- Bush, mam dla ciebie zadanie. Odpowiedz mi, kto to jest: urodziła go twoja matka, ale to nie jest twój brat, ani twoja siostra.

Bush chwilę się zastanawia i mówi:

- Jeśli to nie mój brat... ani moja siostra... to w takim razie to jestem ja!

- Bardzo dobrze! - mówi Reagan, a Jaruzelski kiwa z uznaniem głową.

Po powrocie do kraju Jaruzelski dzwoni do sekretarki i mówi:

- Kiszczak do mnie!

Po chwili zjawia się Kiszczak.

- Kiszczak, mam dla was zadanie. Kto to jest: urodziła go twoja matka, ale nie jest to ani twój brat, ani twoja siostra.

Kiszczak długo się zastanawia po czym mówi:

- Towarzyszu Generale, melduję że nie wiem, ale obiecuję, że najdalej jutro złapiemy tego sukinsyna! Na to Jaruzelski:

- Nie złapiecie, nie złapiecie...

- Dlaczego, Towarzyszu Generale?

- Bo to jest Bush...


- Oj, co to dalej będzie - zastanawia się Jaruzelski, patrząc na swój portret.

- Nic. - odpowiada portret - mnie zdejmą, ciebie powieszą.


Zomowcy dostali rozkaz, by stawić się na zbiórkę tylko z rzeczami osobistymi.

Jeden z nich przyniósł futrynę.

- Nie było rozkazu, żeby przynosić trofea! - krzyczy dowódca.

- A piwo czym będę otwierał?


Milicjant przyniósł do domu wykrywacz kłamstw, który na wypowiedziane kłamstwo reagował dźwiękiem „Piiii!”.

W pewnym momencie do domu wbiega synek i mówi:

- Dostałem dzisiaj piątkę z matematyki!

- Piiii! - reaguje wykrywacz.

- No i czego kłamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawałam w szkole same piątki.

- Piiii!

- No niech będzie - czwórki.

- Piiii!

- No dobra - trójki.

- Piiii!

- No cicho już, przynosiłam same dwóje - odpowiada zrezygnowana matka.

A na to wyrywa się ojciec:

- A jak ja chodziłem do szkoły....

- Piiii!


Idzie sobie milicjant i spotyka swojego kolegę, który kopie dół.

- Co robisz?

- Kopię dołek, bo potrzebne mi zdjęcie od pasa.

Po pewnym czasie wraca i widzi, że tamten wykopał 5 dołków.

- Po co ci aż pięć dołków?

- Bo potrzebuję 5 zdjęć.


Dwaj milicjanci wybrali się w podróż służbową.

W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego - pod numerem 24.

Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali się do kościoła. Kończy się msza, ksiądz mówi: - Przekażcie sobie znak pokoju.

Obaj milicjanci patrzą na siebie i mówią:

- Dwadzieścia trzy.

- Dwadzieścia cztery.


Wchodzi milicjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka pyta się:

- Co, deszcz pada?


Dwóch milicjantów wraca z polowania i nic nie niosą. Jeden mówi:

- Nie wiem, albo te kaczki za wysoko latały, albo myśmy tego psa za nisko rzucali.


Akcja MO

- Jak mogliście do tego dopuścić, żeby ten przestępca wam się wymknął! Przecież wyraźnie mówiłem, żebyście obstawili wszystkie wyjścia!

- Ale on widocznie wymknął się wejściem!


Na balu milicjantów:

- Czemu pan tak się szybko kręci? Przecież to wolny taniec!

- Oj nie taki wolny! Na płycie jest wyraźnie napisane „33 obroty na minutę”!


Milicjant do kolegi:

- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?

- Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się go.

Milicjant, podchodzi i pyta:

- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?

- To taka rokokowa kokota.

Drugi milicjant pyta:

- I co ci powiedział?

- Eee tam, to jakiś jąkała.


Czym różni się ksiądz od Milicjanta?

- Ksiądz mówi: „Pan z wami” a Milicjant: „pan z nami”.


- Dlaczego w Wiśle utopiło sie dwóch milicjantów?

- Bo zapalali motorówkę "na pych".


- Co robi milicjant, gdy dostanie narty wodne?

- Szuka pochyłego jeziora.


- Dlaczego milicjanci mają guziki na rękawach?

- Żeby nie wycierali w nie nosów.

- A dlaczego te guziki tak błyszczą?

- Bo wycierają.


- Dlaczego milicjanci nie jedzą ogórków konserwowych?

- Bo nie mogą włożyć głowy do słoika


Wchodzi milicjant do księgarni i pyta:

- Czy ma pani cos Hemingwaya?

- Mam - odpowiada sprzedawczyni - "Stary człowiek i morze".

- To ja poproszę "Morze".


W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi, który temu pierwszemu kręci kijem w d...

Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi.

Gość odpowiada: "A bo on ma przyjazń polsko-radziecką w d..., a ja mu to pogłębiam


Stan wojenny. Za dziesięć minut dziesiąta, prawie godzina milicyjna.

Dwóch ZOMO-wców idzie ulicą. Spotykają przechodnia.

Jeden z ZOMO-wców zaczyna go bić pałą i kopać..

Drugi pyta:

- Za co ty go właściwie bijesz?

- Ja go dobrze znam: on daleko mieszka!


Wchodzi milicjant do księgarni i pyta:

- Czy jest "Pan Tadeusz"?

- Sprzedawczyni odwraca się i woła na zaplecze:

- Panie Tadziu, przyszli po pana!...


Dlaczego patrol milicyjny składa się z milicjanta i psa?

Co dwie głowy to nie jedna.


Dlaczego patrol milicyjny składa się z milicjanta i psa?

Bo jeden musi być po szkole.


Dlaczego milicjanci chodzą trójkami?

- Jeden umie czytać, drugi pisać, a trzeci pilnuje tych dwóch intelektualistów.


Milicjant leży na chodniku i przykłada do niego ucho.

Przechodzień pyta: co panu jest, panie władza?

Milicjant: płyt słucham.


Jak otwiera milicjant puszkę z konserwą?

Wali w nią pięścią i mówi: "Milicja - otwierać!!!"


Idzie milicjant ulicą i ma czapkę założoną daszkiem do tyłu.

Przechodzień zwraca mu uwagę:

- Panie milicjancie - ma pan odwrotnie założoną czapkę.

Na co milicjant: "Nic nie szkodzi, zaraz wracam".


Generał wroni - Ponieważ Jaruzelski stał na czele WRON-y – nazywany był wronim generałem, zaś fakt, że objął trzy najwyższe w PRL urzędy – pierwszego sekretarza KC PZPR, premiera i ministra obrony narodowej, komentował taki dowcip:

- Dlaczego powiodło się wprowadzenie stanu wojennego?

- Bo wiedziały o tym tylko cztery osoby: I sekretarz, premier, minister obrony narodowej i generał Kulikow.

Obok groteski, streszczonej w określeniu „wojna polsko-jaruzelska”, w powietrzu wisiała jakaś mistyka. Dyktator, którego herbem rodowym był ślepowron, stanął na czele WRONy - Mamy nowe godło państwowe: wrona w okularach i wojskowej czapce – drwili ludzie, a stan wojenny wprowadzony został w dokładną co do miesiąca, dnia tygodnia i godziny datę wydarzeń grudniowych 1970 roku, które zakończyły się upadkiem Gomułki. Czy taka nachalna symbolika mogła być przypadkowa? Robotnikiem popierającym WRONę i dlatego najczęściej pokazywanym w telewizji był Albin Siwak, drwiono też z niego bezlitośnie.

- Jak długo będzie trwał stan wojenny?

- Sejm postanowił, że osiem lat, bo Siwak musi skończyć podstawówkę.


Siwak prosi w sklepie o papierosy „carmen”.

Nie „carmen” tylko „karmen”- poprawia sprzedawca.


Dwa dni później Siwak znalazł się w areszcie: chciał wysadzić w powietrze stację benzynową, bo myślał, że to siedziba KPN.

/stacje benzynowe w PRL posiadały logo: CPN - stąd korelacja CPN - KPN (Konfederacja Polski Niepodległej)/

Znalazł się też w piosence o Jaruzelskim,

 „Ślepowronek jeden/ Miał Siwaków siedem/ Postawił na wronę/ Został mu się jeden/. Miała wrona wredna/ Generała z drewna/ Żołnierzyków z wosku/ Wszystko po Rakowsku”. Bo głównym celem drwin był zawsze „wroni generał”.

Kowalski do znajomego: - Sekretarka Jaruzelskiego przychodzi do pracy i widzi, że generał powiesił się na lampie.

- I co dalej? – pyta zainteresowany słuchacz.

– Dalej nie wiem, ale przyznasz, że początek jest bardzo dobry.


- Dlaczego Jaruzelski w Polsce chodzi w mundurze, a gdy jedzie do Moskwy wkłada zwykły garnitur?

-  Bo w Polsce przebywa służbowo, a w Moskwie jest u siebie w domu.


Kiedy Jaruzelski przestanie nosić ciemne okulary?

 – Gdy przyspawa PRL do ZSRR.


- Dlaczego w teatrze Jaruzelski siada zawsze w pierwszym rzędzie?

- Żeby chociaż wtedy mieć naród za sobą.


 Tonącego w Wiśle Jaruzelskiego wyratował piętnastoletni chłopak.

- Czego chcesz w nagrodę? – pyta generał wdzięczny za uratowanie życia. Chłopak drapie się w głowę, w końcu powiada: - Katolickiego pogrzebu z orkiestrą, na koszt państwa.

- Skąd ci przyszło do głowy takie życzenie? – dziwi się Jaruzelski.

- Bo jak mój ojciec dowie się, kogo uratowałem, to mnie zatłucze.


Było w tych dowcipach głębokie przekonanie, że człowiek, który jawnie wystąpił przeciw narodowi, zostanie za to surowo osądzony i że tak jest w opinii publicznej przegrany, iż nie pomoże mu nawet cud.

- Aby społeczeństwo przekonać do siebie, Jaruzelski nauczył się chodzić po wodzie. W dzień wyznaczony na pokaz tej umiejętności nad Wisłę zegnano tłumy, aby patrzyły i podziwiały. Generał wstąpił na wodę i idzie po jej powierzchni. A ludzie: widzicie? Chodzi, nawet pływać nie umie.

Zaś piosenka góralska  śpiewana przez internowanych w obozie Nowy Łupków dodawała:

Choćbyś Wojtek sto dekretów wyrychtował

Choćbyś wszystkich śfarnych chłopów aresztował

 Solidarność nie zginie na polskiej dziedzinie

Nie ty będziesz nam juhasom harnasiował”.


Zielona wrona

Pierwszym zadaniem, jakie piosenka na siebie przyjęła, było rejestrowanie zdarzeń:

Piosenki z obozów internowania

 

W grudniu nad ranem

Straszna wieść gruchła

W niedzielę dnia trzynastego

Że u nas w Polsce wojna wybuchła

I to tak sobie z niczego.

Nikt nas nie napadł

Nie było wcale powodu

Widać ktoś w rządzie

Na głowę zapadł

Własnego zląkł się narodu.

 

A stało się tak, gdyż:

„Dwunastego grudnia roku pamiętnego/ Wykluła się wrona z jaja czerwonego”.

 

Dlaczego się tak stało wyjaśniał wiersz:

Kreml wydał rozkaz, że nadszedł już czas

Zdławić tę polską odnowę

Generał melduje – są pałki i gaz

I czołgi do akcji gotowe.

 

Zaś przebieg akcji ilustrowała piosenka:

Ekstrema już śpi

Szczekają gdzieś psy

Skończyła się wolna sobota

Wyruszył sznur suk

Rżną buty o bruk

Ktoś do drzwi gwałtownie łomota.

A kto? – Zielona wrona

Dziób w wężyk szamerowany

Kto nie dał drapaka

Kto nie chce zakrakać

Ten będzie internowany.

 

Albo:

Dwunastego grudnia w nocy niech to trafi szlag

Kołowali do południa kładąc nas na wznak

To grudniowe nasze białe tango

Zza kraty tango, dni w KW MO, w ZK.

Poszły w tango stare gliny w zgodny rytm z esbe

W sukach chłopcy i dziewczyny – dokąd hunta wie

„Solidarność” tańczy w celi tango

Zza kraty tango, dni w KW MO, w ZK.

Nawet Jacek przedszkolaczek wie co znaczy WRON

Mama w pracy tata w pace w telewizji MON

Dziadek z babcią tańczą w celi tango

Zza kraty tango, dni w KW MO, w ZK.

Był w tej twórczości zwanej uliczną i dokładny opis zdarzeń i komentarz polityczny. Jeśli zaś prawdą jest, że ustrój, z którego społeczeństwo się śmieje, musi upaść, końcem komunizmu był stan wojenny właśnie. Oto opis aktualnej wówczas sytuacji politycznej:

Po WRON-ie będzie KRUK

Co będzie po WRON-ie? – KRUK, czyli Komitet Rozpieprzania Ustroju Komunistycznego

- Za Wałęsą stoi „Solidarność”, za „Solidarnością” naród, za narodem stoi Kościół, za Kościołem stoi papież, za papieżem stoi Bóg, za Bugiem stoją Rosjanie.

- Na polskiej złotówce widnieje po jednej stronie orzeł, po drugiej reszka, na złotówce jaruzelskiej po jednej stronie wrona, po drugiej reszta.

- Klasa robotnicza po raz kolejny zawiodła zaufanie partii, trzeba ją rozwiązać i wybrać nową.

- Dlaczego rząd Jaruzelskiego strzela do robotników?

- Bo głównym celem rządu socjalistycznego zawsze jest robotnik.

- Stanisława Kociołka mianowano ambasadorem w Moskwie. Zgodnie z protokołem dyplomatycznym przedstawił towarzyszom listy uwierzytelniające. Były to listy ofiar  Grudnia 70. Teraz wrona robi wszystko, by uwierzytelnić następnych ambasadorów.  

 „Ogłoszenia drobne” informowały:

 „Fachowo opróżniam mieszkania z lokatorów - gen. Kiszczak.

Durnia strugam na poczekaniu - zgłoszenia pod Miecio. /Chodzi o Mieczysława Rakowskiego/

460 baranów oddam w dobre ręce - wiadomość: budynek Sejmu.

Mało używaną haubicę wymienię na świadectwo maturalne – gen. F. Siwicki”.

Na wronosławie nawracam – Dobraczyński. /Dobraczyński był szefem prokomustycznego PRONU (Patrotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego)

PRON Cię żywi, PRON Cię bawi, PRON Cię nigdy nie zostawi.

O prasie: Jedyną prawdziwą informacją w gazetach jest data.

O telewizji: - Mamusiu, dlaczego w telewizji nie ma dziś „Pszczółki Mai”?

 - Pewnie dlatego kochanie, że nie znaleźli takiego małego munduru

Mężczyzna idzie ulicą dźwigając telewizor.

- Zepsuty? – zagaduje znajomy.

- Nie, niosę go do kościoła.

- A to dlaczego?

- Bez przerwy kłamie i kłamie, czas, żeby się wyspowiadał.

- W zaświatach rozmawiają Jaruzelski z Hitlerem.

Gdybym ja miał  twoje wojsko, w dwa dni rozprawiłbym się z „Solidarnością”- mówi Jaruzelski.

- A gdybym ja miał twoją telewizję, świat nie dowiedziałby się do dziś, że przegrałem wojnę - odpowiada Hitler.

14 grudnia, a więc w pierwszy roboczy dzień po ogłoszeniu stanu wojennego, wielu Polaków oddało legitymacje partyjne.

- Kowalski oddaje legitymację i żąda skreślenia z listy partyjnej.

- Dlaczego to robicie? – pyta sekretarz.

- Mam dwa ważne powody. Po pierwsze, jeśli się coś zmieni, to my będziemy odpowiadali za całą przeszłość.

- Ależ zapewniam was, że nic się nie zmieni!

- Widzicie towarzyszu sekretarzu, to jest ten drugi powód.

Władza chce władzy

Piosenka znała też odpowiedź na pytanie, komu zależało na wprowadzeniu stanu wojennego:

Siekiera, motyka, bimbru nie ma

 Zamiast tego są więzienia

 Siekiera, motyka wroni lot

 Zginie marnie sierp i młot.

 

Siekiera, motyka, pika, graca

 Komu wojna się opłaca

Siekiera, motyka tym z Kace

 Tak się bardzo władzy chce.

A dowcip dopowiadał, dlaczego go wprowadzono

- Bo partia cierpi na ostrą, postępującą białaczkę – czerwone ciałka spadły poniżej miliona.

Informował, że:

- Mamy pięć kategorii obywateli: funkcjonariusze, kolaboranci, aresztowani, ukrywający się i ci, którzy jeszcze są na wolności.

- A całe społeczeństwo jest jak ziemniaki – tłuczone albo w mundurkach.

- Przy czym dwóch Polaków – to nielegalne spotkanie, czterech – nielegalny wiec, a dziesięć milionów Polaków to garstka ekstremistów.

Jest bowiem tak, że:

Władza ma wojsko, milicję, kraty

Władza se sadza na klombach kwiaty

Władza budzikiem budzi nas z rana

Władza na także swego Urbana

Władzy są nasze place, ulice

Władza nas puści, gdzie sobie życzy

A jak nie będzie się podobało

To władza przyjdzie i da nam pałą.

Jedną niewinną słabość ma jednak

Słabość wstydliwie skrywaną

Władza koniecznie, władza usilnie

Chce być kochaną.

Nagie haki

Dowcip z wielką starannością opisywał sytuację gospodarczą.

Dlaczego Polskę podzielono na 49 województw?

- Bo tyle jest liczb w Totolotku i teraz co tydzień odbywa się głosowanie, które województwo otrzyma przydział mięsa.

Klient w sklepie mięsnym prosi o kilogram kaszanki.

- A krew pan oddał? – pyta ekspedientka.

- Oddałem.

-  To przynieś pan kaszę.

Jaka jest różnica między sklepem mięsnym przed wojną a dzisiaj? Taka, że przed wojną na takim sklepie pisało „Rzeźnik”, a w środku było mięso i wędliny, dziś pisze „Mięso i wędliny”, a w środku jest rzeźnik,


Pierwszym komunistą był Adam. Chodził z gołym tyłkiem, odżywiał się korzonkami i wierzył, że jest w raju.

Czy słoń może dostać przepukliny? Może, jeśli zechce podnieść naszą gospodarkę.

Kiedy osiągniemy dno kryzysu gospodarczego? Gdy zabraknie papieru na druk kartek żywnościowych.


Klient pyta w sklepie motoryzacyjnym o opony do małego fiata.

U nas nie ma, ale są w Bielsku-Białej – proszę oto darmowy bilet do Katowic.

 A dlaczego nie do Bielska-Białej?

 Bo w Katowicach kończy się kolejka.


W sklepie warzywnym klient prosi o jedną brukselkę.

Jedną? – dziwi się sprzedawca.

- Tak, bo to do gołąbków z przydziałowego mięsa.


U nas co druga osoba kradnie – mówi Kiszczak do Jaruzelskiego.

– Cicho! Mówmy, że nie co druga, tylko co trzecia, będzie na Rakowskiego.


Na zebraniu Biura Politycznego Jaruzelski chwali się sukcesami polskiej gospodarki.

Nawet papież poświęcił jej uwagę w swoim przemówieniu na forum ONZ.

A co powiedział? – interesuje się towarzysz.

 Jezus, Maria!


Nagasaki – rezultat wojskowych rządów w Japonii.

Nagie haki – rezultat wojskowych rządów w Polsce.


Znalazłem sposób na wyprowadzenie kraju z kryzysu – mówi Kowalski do żony. – Po prostu trzeba powiesić wszystkich komunistów i pomalować drzwi na biało.

Dlaczego malować drzwi na biało? – dziwi się żona.

- A dlaczego nikt nie pyta o to pierwsze?


Ogłoszenie: Zamienię pomnik na dwie paczki pieluch. Matka Polka.


Oznaka sklerozy: Gdy stoisz przed sklepem z pustą siatką i nie wiesz, czy przyszedłeś po zakupy, czy z nich wracasz.


Posłami żart polityczny prawie się nie zajmował. Byli to przecież ci, którzy nie tylko zaakceptowali stan wojenny, ale nawet się nie zdziwili, że wprowadzony został z całkowitym pominięciem Sejmu. Co najwyżej w taki sposób:

- W szatni sejmowej, gdzie nad hakami wisi napis „Tylko dla posłów”, ktoś dopisał „Również na płaszcze”.

O „wronich” związkach mówiono, że są niezależne, bo nikomu na nich nie zależy, a samorządne, bo sam rząd je stworzył.

Natomiast codziennym tematem kpin byli milicjanci.


W autobusie staruszka przepycha się do wyjścia, w którym stoi zomowiec.

-  Przepraszam, panie okupancie, czy pan też wysiada?


Do szpitala przywieźli rannych zomowców. Jedna z kobiet przyglądających się, jak ich wynoszą z karetki zaczęła głośno płakać.

Co się tak pani nad nimi rozczula? – spytała druga.

-  Jak tu nie płakać, skoro w karetce jest miejsce na pięciu, a przywożą dwóch.

Milicjant idzie na most i wskakuje do rzeki, trzymając w ręku jakąś kartkę. Gdy go wyciągnięto, okazało się, że skoczył, bo miał skierowanie na wczasy do Wisły.

Pisze milicjant do milicjanta: Franku, piszę powoli, bo wiem, że szybko nie umiesz czytać...


Na ławce w parku siedzi milicjant i tak gorzko łka, że jakiś miłosierny przechodzień ulitował się nad nim i pyta

–  Czemu pan tak płacze?

- Pies patrolowy mi uciekł.

Proszę się tak nie martwić, może odnajdzie drogę.

-  On tak, ale jak ja trafię?


Milicjant w komisariacie odbiera teleks, czyta go klika razy, po czym zamiata starannie podłogę, rozbiera się do naga i wybiega na dwór. W teleksie napisano „Zamieć i gołoledź na E-22”.

Ogłoszenie: Zamienię syna zomowca na córkę. Może być kurwa.

A w ogóle to kawałów o milicjantach nie ma, bo to wszystko prawda.

Żarty polityczne były podczas stanu wojennego wszechobecne, powtarzali je sobie ludzie przy każdym spotkaniu na ulicy, w kolejce elektrycznej, ogonku do sklepu czy tramwaju. Opowiadali je dorośli i dzieci, urzędnicy i robotnicy, partyjni i bezpartyjni, cywile i wojskowi, szarzy ludzie i wysocy decydenci.

Po rozprawie prokurator zataczając się ze śmiechu wpada do pokoju, w którym siedzą jego koledzy po fachu.

- Co cię tak rozbawiło? – pytają.

- Genialny kawał polityczny.

- Opowiedz.

- Nie mogę, przed chwilą zażądałem za niego 5 lat więzienia.

Gdy całe społeczeństwo drwi z władzy, a kawały polityczne na temat głupoty rządzących opowiadają nawet generałowie i sędziowie, coś się musi zmienić. I zmieniło się. Komunizm upadł. A potem ministrem obrony narodowej został Florian Siwicki /ten z „Ogłoszeń drobnych”, proponujący haubicę za świadectwo maturalne/, a pierwszym prezydentem wolnej Polski – Wojciech Jaruzelski. Wtedy kawał polityczny umarł.